 4/2008 Ochrona środowiska
Sebastian Kasparek
W połowie czerwca otwarto w Saragossie wystawę EXPO 2008 (potrwa do września), której temat przewodni brzmi „Woda a zrównoważony rozwój”. Jej celem jest przedstawienie relacji pomiędzy wodą a człowiekiem w obszarach innowacyjności (gospodarki, nauki, technologii i ekonomii), edukacji (programy społeczne) i estetyki (czyli kultury i emocji). Hiszpanie zamierzają prezentować
na niej własne doświadczenia w zakresie zwiększania dostępności wody przeznaczonej do spożycia. W tym samym czasie zapadła decyzja, że nowa fabryka mercedesów, warta 2,7 mld zł, powstanie na Węgrzech, a nie w Polsce. W odpowiedzi na pytanie z (popularnej w czerwcu) kategorii „Why…”? rzecznik fi rmy Daimler AG wymienił przyczyny: – By przyciągnąć inwestorów, potrzebna jest dobra logistyka, infrastruktura drogowa i kolejowa, klimat do robienia interesów, dostęp do doświadczonych pracowników, atrakcyjny poziom płac, stabilność polityczna i
prawna, bezpieczeństwo dostaw energii czy wody. Dla ścisłości - nie powiedział, jakiego czynnika sukcesu zabrakło w polskiej ofercie - ale ten ostatni element wypowiedzi warto dostrzec. Taki, chronologicznie, był początek wakacji, czyli okresu, którego większość z nas bez kontaktu z wodą sobie nie wyobraża. Dla mieszkańców Warszawy był to jednak kontakt w nieoczekiwanej formie. Początek kanikuły rozpoczął się w stolicy od doniesień o podwyżce taryf za wodę i ścieki o blisko jedną trzecią. Dlaczego…? Powstał głośny ferment w mediach, ale podwyżka taka została przewidziana z wyprzedzeniem i wynika z realizowanego programu porządkowania gospodarki wodno-ściekowej. Być może to jeden z pierwszych sygnałów, że podobna sytuacja może mieć miejsce w innych częściach kraju. Jak zareaguje na to społeczeństwo w dobie powszechnie odczuwalnych podwyżek cen energii? Choć można na sprawę spojrzeć z drugiej strony. Czy zawsze przedstawiane oferty przetargowe są skalkulowane we właściwy sposób? Wszystkim wiadomo, że są do wykorzystania pieniądze
unijne na inwestycje… Prowadzi to do sytuacji, że zakładana w przetargu przez inwestora cena jest przekraczana w składanych ofertach, w najbardziej drastycznych przypadkach kilkakrotnie. Czy można temu zapobiec? Można
przytoczyć już co przynajmniej jeden przykład – nie z branży wod-kan, a drogownictwa - gdzie złożone oferty są właśnie sprawdzane pod kątem właściwej kalkulacji ceny przez odpowiednie organy. W przypadku wody i ścieków buforem może być samorząd, bardziej lub mniej rozumnie władny, ale konsekwencje i tak w perspektywie czasu spadną na odbiorców. Albo w postaci wyższych cen, albo gorszej jakości usług. Być może też pojawi się wówczas konieczność wsparcia społecznego dla osób, dla których ceny wody i odprowadzania ścieków będą
zbyt wysokie (podobna dyskusja w sprawie dopłat do rachunków za energię elektryczną i gaz już trwa). Wtedy trzeba będzie uzasadnić odpowiedź na pytania „dlaczego?”. Procesy inwestycyjne w infrastrukturze przeciągają się latami. Na razie trwają wakacje. Z pewnością dyskusje na temat inwestycji ożyją już we wrześniu, a wtedy pytania z kategorii „Why…”? dotyczące wody i ścieków znów
staną się aktualne.
Tymczasem zapraszam do lektury wakacyjnego numeru czasopisma!
Sebastian Kasparek
|