Zbliżające się wielkimi krokami terminy zobowiązań Polski wobec Unii Europejskiej, związane chociażby z oczyszczaniem ścieków czy zagospodarowaniem wód opadowych, spędzają sen z powiek niejednemu politykowi. Tym bardziej objęcie fotela ministra środowiska w tym czasie wymaga nie lada odwagi i wytrwałości.
• Jakie cele postawił Pan sobie jako nowy minister środowiska, jeśli chodzi o wod-kan? Chodzi mi o plany i program.
Rolę ministra środowiska postrzegam jako stanie na straży takiego rozwoju, który zapewnia jednocześnie trwanie dobrostanu naszego środowiska. To moja powinność. Wyznaczając priorytety mojego działania, wiedziałem, że przynajmniej trzy ogromne tematy będą wymagały mojego skupienia i ciężkiej pracy: ochrona klimatu, gospodarka odpadami i właśnie gospodarka wodna. Krajowy Program Oczyszczania Ścieków Komunalnych (KPOŚK) jest jednym z najważniejszych programów w ramach prawa wodnego.
Planuję w najbliższym czasie powołanie „rady mędrców” – grupy wybitnych ekspertów, których zadaniem będzie przygotowanie założeń do reformy gospodarki wodnej, gdyż w tym obszarze – w mojej opinii – mamy jeszcze wiele do zrobienia.
• Co niesie za sobą druga aktualizacja KPOŚK?
Druga zmiana KPOŚK pozwoliła przede wszystkim na uaktualnienie informacji: jakie są naprawdę potrzeby inwestycyjne samorządów? Przecież powodzenie w realizacji tego programu zależy od inicjatywy samorządów gminnych i przedsiębiorstw wodno kanalizacyjnych oraz umiejętności zdobywania przez nie niezbędnych środków finansowych. Ważne jest to, że określono w nowym ujęciu działania priorytetowe niezbędne do jego wykonania i dla właściwej realizacji postanowień Traktatu Akcesyjnego. Aktualne załączniki do Programu dzielą aglomeracje nie pod kątem ich wielkości i terminów dostosowania do postanowień Traktatu, lecz rozdzielają je na priorytetowe dla wypełnienia wymogów Traktatu oraz niestanowiące tego priorytetu.
• Wobec Unii mamy zobowiązania do 2015 roku. Jak wygląda obecnie nasza sytuacja w tym zakresie? Mam tu na myśli realizację inwestycji z zakresu ochrony środowiska.
Niektóre inwestycje mają opóźnienia, jednak realizacja szeregu z nich jest wysoko zaawansowana. Okresem przełomowym w ocenie stopnia realizacji postanowień Traktatu Akcesyjnego będzie koniec 2010 roku. Przykładowo, w ramach samego Funduszu Spójności zostanie zakończona realizacja ok. 70 projektów z gospodarki wodno-ściekowej. Ze względu na to, że w większości przypadków są one realizowane na terenie dużych aglomeracji, przyczynią się w znacznym stopniu do wypełnienia zobowiązań akcesyjnych. Ponadto, w intensywną fazę realizacji wszedł Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko, który przyczyni się do dalszej realizacji inwestycji wodno-ściekowych na terenie aglomeracji większych niż 15 tys. RLM.
• Niedostosowanie się do nich (zobowiązań) będzie nas wiele kosztować – dostosowanie również. Czy pieniądze z dofinansowań są wystarczające i czy są dobrze wykorzystywane przez beneficjentów?
Jak wskazują szacunki, całkowity koszt KPOŚK w latach 2005-2015 to ok. 62, 2 mld zł, z tego nakłady niezbędne do poniesienia w okresie 2007-2015 dla aglomeracji priorytetowych szacuje się na ok. 32 mld zł. Wydatki na ten cel pochodzące ze środków funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej zostały już określone jako priorytetowe. Uruchomiono kredyty i pożyczki preferencyjne, żeby zapewnić finansowanie inwestycji. Również Fundusz Spójności daje możliwości dużym aglomeracjom lub grupom aglomeracji uzyskania środków na inwestycje w gospodarce wodno-ściekowej.
Wsparcie unijne w sektorze wodno-ściekowym jest znaczące i powinno pozwolić na wykonanie kluczowych projektów mających wpływ na wypełnienie podjętych wobec Unii Europejskiej zobowiązań. Jednak ilość niezbędnych środków na sfinansowanie wszystkich potrzeb samorządów w tym zakresie jest jeszcze niewystarczająca. Dlatego w pierwszej kolejności realizowane powinny być inwestycje priorytetowe warunkujące osiągnięcie wymaganego efektu ekologicznego. To są główne instrumenty dla jednostek samorządu terytorialnego do przyspieszenia realizacji tych przedsięwzięć. Poprawy znacznej wymaga także gospodarka osadami ściekowymi, tak aby maksymalnie wykorzystać drzemiący w nich potencjał energetyczny.
• Jak przekonać społeczeństwo i jakie ma Pan plany, aby spopularyzować budowę stacji termicznych utylizacji odpadów?
Na poziomie prawa Unii Europejskiej termiczne przekształcanie odpadów z odzyskiem energii ma status metody preferowanej - przed składowaniem lub spalaniem bez odzysku energii.
Co to oznacza? Oprócz tego, że zmniejszamy ilości odpadów na składowiskach, atutem budowy spalarni odpadów jest pozyskiwanie energii.
Jak wesprzeć ten proces? Między innymi resort środowiska przygotował projekt rozporządzenia w sprawie szczegółowych warunków technicznych kwalifikowania części energii odzyskanej z termicznego przekształcania odpadów komunalnych, który obecnie znajduje się na końcowym etapie procesu legislacyjnego. Uznanie części energii z termicznego przekształcania odpadów komunalnych za energię ze źródeł odnawialnych stanowi jedną z istotnych przesłanek ekonomicznych, które mogą wesprzeć rozwój tych instalacji w Polsce.
Kolejny element niezbędny to: szeroka edukacja ekologiczna w całym sektorze odpadów (niezbędne do powodzenia wszelkich działań). Przekonanie społeczne wymaga też prowadzenia rzetelnych konsultacji społecznych za każdym razem.
• Jaki cel przyświeca pomysłowi, by gminy stały się właścicielami odpadów komunalnych? Na ile zmienią się zasady gospodarki odpadami, kiedy jedynymi właścicielami staną się samorządy?
Odpady to obecnie jedno z największych wyzwań środowiskowych w Polsce. A w całym sektorze rola odpadów komunalnych jest kluczowa, jeśli dążymy do dobrostanu środowiska. To także ważna gałąź gospodarki.
System gospodarki odpadowej, który obecnie obowiązuje, w którym właścicielami strumienia odpadów są firmy zajmujące się ich odbiorem i utylizacją, nie jest wydolny i nie zapewnia możliwości sprostania wyśrubowanym normom unijnym.
Według mnie, musimy całkowicie zmienić ten system. Moim zdaniem jest niezbędne, żeby właścicielem odpadów stały się samorządy. Będzie im wówczas przysługiwała obowiązkowa opłata za wywóz odpadów. Dzięki temu gminy będą miały środki zarówno na zorganizowanie systemu utylizacji śmieci, czyli składowisk, sortowni, spalarni, jak i uzyskają pieniądze na prowadzenie działań edukacyjnych. Wówczas to one będą aktywne w przekonywaniu mieszkańców, dlaczego warto np. sortować śmieci.
Pozwoli to też wyeliminować nieprawidłowości. Obywatel, który zapłaci gminie obowiązkową opłatę za wywóz odpadów, będzie miał prawo oczekiwać, że wszystkie jego śmieci gmina, a właściwie firma przez nią wynajęta w przetargu, odbierze i odpowiednio zutylizuje.
To system, który z powodzeniem obowiązuje w prawie wszystkich krajach europejskich z wyjątkiem Polski i Węgier. Doświadczenia innych pokazują, że gwarantuje to także obniżenie opłat dla mieszkańców. Skuteczność tego rozwiązania pozwala mi twierdzić, że bez tego kroku nie dorównamy sąsiadom z Europy, a do nadrobienia w dziedzinie odpadów mamy bardzo wiele.
Od kiedy kieruję Ministerstwem Środowiska, tak naprawdę od pierwszych dni piastowania tej funkcji pracujemy nad tym zagadnieniem. Pracujemy przede wszystkim nad kompleksowym systemem, który zapewni nam realizację ambitnej i skutecznej polityki odpadowej. W tej sprawie wypracowujemy także konsensus w ramach rządu, a także z uwagą śledzimy argumenty naszych partnerów w innych resortach i instytucjach, tak aby propozycja rozwiązań, które zaproponujemy, była spójna i miała szansę zyskać szerokie poparcie, które już w tej chwili solidarnie deklarują wszystkie parlamentarne ugrupowania polityczne. Wówczas przyjdzie czas na omawianie szczegółowych rozwiązań, które chcemy zaproponować.
Rozmawiał Mateusz Pomiotło
Wywiad został opublikowany w magazynie "Ochrona Środowiska" nr 2,3/2010